wtorek, 27 grudnia 2011

045 - Eric-Emmanuel Schmitt - Kiki van Beethoven

Tytuł: "Kiki van Beethoven
Autor: Eric-Emmanuel Schmitt
Wydawnictwo: Znak liternova
Ilość stron: 143
Tłumaczenie:Agata Sylwestrzak-Wszelaki


Moim pierwszym spotkaniem z tym francuskim pisarzem była lektura - "Oskar i pani Róża". Choć nie potrafiłem dostatecznie docenić wagi tej powieści, uznałem, że jeszcze wrócę do twórczości pana Schmitta - filozofa XXI wieku.
Teraz miałem przyjemność spełnić swoje postanowienie, czytając jego najnowszą książkę "Kiki van Beethoven".

Sam Schmitt mówi o niej, że pod pretekstem muzyki, pisze o naszym życiu, uczuciach, a Beethoven to największy optymista jakiego nosiła ziemia. Czyżby nie była to mała sprzeczność z tym, co wie przeciętny człowiek o tym wielkim kompozytorze? Głuchy, samotny, opuszczony... Więc autor stara się nam wyjaśnić skąd u niego takie stwierdzenie i poprzez stosowne argumenty próbuje nas do tego przekonać.

Sama książka to dwie oddzielne części. Pierwsza to krótka opowieść "Kiki van Beethoven", mówiąca o starszej kobiecie, która straciła radość ze słuchania kompozycji Beethovena. Pod naporem wspomnień, uczuć, trosk i nowych wyznań wraca do starych nawyków i poznaje na nowo każdy utwór niemieckiego kompozytora. Ta opowieść ma swój głębszy, wymowny charakter, który każdy może zinterpretować na własny sposób.
Bo "Kiki..." to historia każdego z nas. O matce, która nie może pogodzić się z samobójstwem syna O teściowej, która nie akceptuje swojej synowej. I w końcu o przeciętnym człowieku, który zatracił się w szarej rzeczywistości i nie może się z niej wydostać.

Druga część dotyczy eseju "Kiedy pomyślę, że Beethoven umarł, a tylu kretynów żyje". Teraz Schmitt bombarduje nas nowymi spostrzeżeniami bez ukrycia ich za warstwą fabularną, a popierając je odpowiednimi słowami i muzyką, zawartą na płycie, którą dołączono do wydania "Kiki...". Esej opowiada o całej masie uczuć, przemyśleń i podstawowych zasad humanizmu.Poprzez muzykę Beethovena i jego postać Schmitt przekazuje nam po raz kolejny moralne nauki - choć nie zawsze jasne i oczywiste. Francuz stara się pobudzić nasz mózg, aby razem z nim zastanowił się nad swoim życiem i wartością jednostki.

Nie jest to książka dla każdego. Nie każdy odnajdzie się w specyficznym stylu Schmitta. Niech nie zmyli was jedyne sto stron tej pozycji. Uwierzcie mi, że trudno szybko przez nie przebrnąć. Oczywiście - da się, ale bez jakiegokolwiek wkładu w to, co funduje nam Schmitt. I pewnie zdziwicie się, czemu na sam koniec odradzam jej przeczytania. Wprost przeciwnie - zachęcam ludzi, którzy w literaturze nie szukają tylko zabawy, ale także prawdy o sobie samym. Jednak nie przyjdzie to samo z siebie, zrozumienie jej nie należy do najłatwiejszych. Więc odważnym i chcącym prawdy polecam "Kiki..." z całego serca i umysłu...

"Czas to nie to, co mija, ale to, co nadchodzi..."

8/10


Za egzemplarz recenzyjny dziękuję bardzo wydawnictwu Znak Liternova ;)

PS: Mega Konkurs trwa do 31 grudnia do godz. 15. Zapraszam do wzięcia udziału! Do wygrania "Wojna Czarownic", "Drżenie" i "Niepokój" oraz "Front Burzowy"!

I druga akcja, czyli na jubileuszową 50. recenzję zaplanowałem zbiorową recenzję wszystkich chętnych użytkowników! Wystarczy napisać od 3 do 5 zdań recenzji "Pożeracza Snów" Bettiny Belitz, a można wygrać atrakcyjną książkę-niespodziankę! Czas do początków stycznia ;D

Więcej o obu konkursach tutaj.

A wywiad z Ericiem-Emmanuelem Schmittem, w którym mówi o swojej najnowszej pozycji oraz o całej jego twórczości znajdziecie tu. Serdecznie polecam!