środa, 4 stycznia 2012

047 - Szymon Hołownia i Marcin Prokop - Bóg, kasa i rock'n'roll

Tytuł: "Bóg, kasa  i rock'n'roll"
Autor: Szymon Hołownia i Marcin Prokop
Wydawnictwo: Znak liternova
Ilość stron: 334



Autorów tej książki znamy wszyscy z show telewizyjnego "Mam Talent". Ten duet jest zabawny, rozrywkowy, a obaj panowie mają dystans do siebie i swojej roli w życiu społecznym. Tym razem postanowili napisać razem książkę. Dla Prokopa debiut, dla Hołowni n-ta książka, wypełniona tematyką religijną.

Na wstępie należy ostrzec czytelników, że nie jest to swawolna, lekka, dowcipna lektura, ale jej treść mówi o naszej egzystencji, religii,  o prawach rządzących show-biznesem. Żartów mamy niewiele, nawiązań do popularnego programu za mało, a sam duet skupia się na rozmowie o kwintesencji życia, wiary i swoich doświadczeniach.

Ich język jest ciężki, używają wielu profesjonalnych słów, niekiedy wręcz naukowych. Jak na książkę adresowaną do przeciętnego czytelnika ma za wiele niezrozumiałych terminologii. Przykładem są choćby słowa "zinstytucjonalizowana" oraz "zmaskulinizowanym".
I tak parę takich słów na stronę, co sprawia, że całą historię trudno poznać całkowicie. A zgłębiać jest co, bo "Bóg, kasa i rock'n'roll" poza tym to bardzo dobra pozycja. Zazwyczaj Hołownia pyta Prokopa o jego pobożność, miejsce w Kościele, a on zaś wyjaśnia Hołowni, jak jest to tam u nich, w show-biznesie.

Nie powiem, rozdziały poświęcone wierze są bardzo ciekawe, czytelnik może dowiedzieć się wielu interesujących opinii i faktów dotyczących tematów nas nurtujących - pieniędzy Kościoła,  księdza Rydzyka, został poruszony nawet temat Nergala. To z tych bardziej przyziemnych prawd. Te głębsze, bardziej religijne poruszane w książce to życie wieczne, bycie zakonnikiem, co daje modlitwa... Najciekawszym rozdziałem był dla mnie ten traktujący o Kościele. Rozmowa tych dwóch była szalenie interesująca, te wymiany ich poglądów, czasami doprowadzające do lekkiej kłótni, to krążenie argumentów... I wtedy trochę zacząłem zastanawiać się nad moją rolą w Kościele, coś tam w środku chyba delikatnie się ruszyło ;)
Niestety znajdziemy tu także rozdziały nudne, które czytelnika, a przynajmniej mnie, po prostu nudziły, jak "Zakon" czy "Bóg bawi się nami czy z nami?".

Od początku tej lektury zastanawiałem się, do kogo tak naprawdę jest ta książka adresowana? Doszedłem do wniosku, że tak naprawdę sięgnąć po nią może 1 % Polaków - ci z dobrym wykształceniem, a przy okazji z forsą w kieszeni. Z nich zaś sięgnąć po lekturę powinni tylko ci, których kwestia wiary  interesuje. Dlaczego? Wyspecjalizowany, język "z wyższych sfer" nie jest przystępny dla każdego, można się z nim męczyć, a nie rozumieć go. Do tego wiara nie dla każdego jest ważna, ale może ta książka to zmieni?
"Bóg, kasa i rock'n'roll" może dać nam wiele, może sprawić, że jedynie zmarnujemy, tak cenny w XXI wieku, czas. To wszystko zależy od czytelnika. Jak podejdzie do tej książki? Ja tego "języka dla wybranych", wyszukanych porównań i sposobu przekazu raczej nie poczułem...

6/10



Za egzemplarz recenzyjny dziękuję bardzo wydawnictwu Znak. ;-D

 PS: Nowy "Wywiad za kartkami"! Zapraszam! ^^

A wyniki konkursu prawdopodobnie dopiero po  14 stycznia. Sorry, ale mam konkurs z historii (by the way - bardzo ważny) i muszę się do niego nieźle przygotować ;/ Ale nie martwcie się! Zaglądajcie częściej xD