środa, 9 maja 2012

074 - Nancy H. Kleinbaum - Stowarzyszenie Umarłych Poetów

Tytuł: "Stowarzyszenie Umarłych Poetów"
Autor: Nancy H. Kleinbaum
Wydawnictwo: Rebis
Tłumaczenie: Paweł Laskowicz
Ilość stron: 156



Na początku powiem wprost - nie lubię książek, które powstały na podstawie scenariuszy filmowych. I choć (na szczęście!) zazwyczaj jest inaczej, czasami trafia się perełka taka jak ta, że najpierw światło dzienne ujrzał film, a dopiero potem powieść. Często na tym schemacie opiera się Nancy H. Kleinabum, amerykańska dziennikarka i okazjonalnie pisarka.

Trudno oceniać jest książkę, która powstała z filmu, bo zazwyczaj dzieje się zupełnie odwrotnie. W takim razie czy skrytykować pisarkę za brak oryginalności? Wręcz przeciwnie! Dzięki temu "Stowarzyszenie..." stało się lekturą szkolną, chyba jedną z ulubionych w zestawie gimnazjalnym. Co więcej przybliżyła nam pewne fakty, których z filmu próżno się doszukać. Nancy Kleinbaum ma lekkie pióro, widać, że pisanie sprawia jej przyjemność, a tego skutkiem jest miła lektura,

choć o tematyce dość dramatycznej - w szkole, w której żelazna dyscyplina jest najważniejsza, naukę rozpoczynają nowi uczniowie. Wśród nich znajdują się nasi główni bohaterowie. Jest ich sporo, a każdy odgrywa w tej historii znaczącą rolę. Warto tu choćby wymienić Todda, którego zżera nieśmiałość, romantycznego Knoxa oraz marzyciela-Neila. Oprócz nich na uwagę zasługują Pitts, Charlie, Cameron i wielu innych, którzy uczęszczają do Akademii Weltona. Jednym z tamtejszych nauczycieli jest John Keating, który jest głównym sprawcą późniejszych zachowań chłopców. Czy ma pozytywny wpływ na uczniów? Czy jego metody nauczania są słuszne?

I tu dochodzimy do meritum - za sprawą późniejszych wydarzeń o książce i jej fabule można rozmawiać godzinami, spierając się, dochodzić własnych racji oraz przekonać stronę przeciwną. Bo to książka smutna, wyzywająca i pokazują realia tamtych czasów, ale i tych, dominacji świata dorosłych, jego wpływu na młodzież i skutkach takiego postępowania. Historia jest to piękna, i o ile film może niektórych trochę nudzić, tak w książce takiego wrażenia odczuć nie można. Czyżby uczeń przerósł mistrza? Nie sądzę, bo pamiętajmy, że z pomysłem wyszli filmowcy i to im należą się największe słowa uznania, ale pani Kleinbaum postarała się jak najlepiej oddać klimat opowieści. I to jej się udało!

Kto jeszcze nie miał styczności ze "Stowarzyszeniem..." powinien to jak najszybciej nadrobić. Tym bardziej leniwym polecam film. A tym, którzy nad obraz wolą wyobraźnię proponuję książkę. Oba twory są godne uwagi, mając wartość wręcz równorzędną. Cieszę się, że tę historię napisała profesjonalistka, a nie amator z ograniczonym doborem słów. To sprawiło, że historia znowu odżyła, a nad wydarzeniami mogą teraz dyskutować zarówno widzowie jak i czytelnicy!

8/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję bardzo księgarni Matras! ;)
  
 PS: Patrzcie, to już maj, niedługo wakacje, a to oznacza raj dla wszystkich czytelników ;)
Pora zacząć nadrabiać zaległości! Oprócz egzemplarzy do recenzji mam ochotę na "Wiedźmina", "Kroniki Rodu Kane", "Na Psa Urok" oraz "Kroniki Imaginarium Geographica". Myślicie, że to dobre serie? :D

23 komentarze:

  1. film już widziałam, teraz czas na książkę :)

    A jeśli chodzi o podane przez Ciebie serie, to żadnej nie znam, więc chyba nie pomogę :/

    OdpowiedzUsuń
  2. Książki nie czytałam, ale zamierzam to nadrobić:). Za to film już za mną. Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  3. Miałem styczność i to chyba nawet na jakiś konkurs. Książkę przeczytałem wcześniej, a do etapu nie doszedłem:) Bardzo ciekawa pozycja, też mi się spodobała. Żadnej tych serii nie czytałem, ale "Wiedźmin" polecał mi mój nauczyciel historii, więc musi bbyć godna uwagi.

    OdpowiedzUsuń
  4. lektura szkolna? Ja też chce takie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio w szkole czytaliśmy jej fragment i przyznam, że mnie zaintrygowała, zwłaszcza po twojej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Zostałeś oTAGowana:) Szczegóły zabawy na:
    http://ogrodpelenksiazek.blogspot.com/2012/05/otagowani-d.html

    OdpowiedzUsuń
  7. Na psa urok - jak najbardziej. Wiedźmina sama chcę przeczytać..kiedyś więc czytaj i pisz recenzje :DD
    Co do książki, to z chęcią przeczytam. ^^

    OdpowiedzUsuń
  8. Mile wspominam tę lekturę:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Czytałam, oglądałam i również polecam :)

    OdpowiedzUsuń
  10. To jedyna książka napisana na podstawie filmu, jaką przeczytałam. Film kocham i oglądałam milion razy, jest absolutnie rewelacyjny. Książka bardzo mnie rozczarowała i utwierdziła w przekonaniu, że nie warto czytać czegoś, co zostało stworzone na podstawie filmu, zwłaszcza - bardzo dobrego filmu. Ale jak ktoś pozna tylko książkę, to pewnie może się podobać. Ale moim zdaniem zdecydowanie lepszy jest film - wcale nie tylko dla "leniwych" ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Co cię zawiodło w książce?
      Właśnie dzięki tej powieści połapałem się w imionach, bo w filmie chyba trudno by mi było xD
      ALe każdy ma własne zdanie ;)

      Usuń
  11. Nie czytałam nigdy wcześniej tej książki, ale jestem jej ciekawa. Wiem, że jest również film i zastanawiam się właśnie co najpierw zrobić, czy przeczytać książkę czy może jednak zobaczyć jej historie na ekranie? Pomyślę jeszcze nad tym.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. najpierw film - lepiej w kolejności jak powstawały. Ja tak sądzę ;)

      Usuń
  12. To jest lektura? Nawet nie słyszałam wcześniej o tej książce, ani filmie :o Będę musiała nadrobić zaległości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wszędzie, ale czasami może być traktowana jako "powieść współczesna". Kolega miał ją np. w podstawówce, u nas pani wybrała do trzeciej gimnazjum...

      Usuń
  13. O mamuniu, to książka była na podstawie filmu?! A ja się dziwiłam, dlaczego film mi się bardziej podobał :D

    U mnie lekturą nie była, znaczy, nie na polskim. Ale miałam edukację filozoficzną i tam właśnie musieliśmy ją czytać. E tam, musieliśmy, to była czysta przyjemność. I film oglądaliśmy i w ogóle... cudowna to była historia ;D Aż sobie chyba do filmu wrócę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nom, też byłem na początku zdziwiony ^^

      Usuń
  14. Czytałam z własnej woli, bo u mnie nie ma takich świetnych lektur. Książka nie była zła, jednak spodziewałam się czegoś lepszego :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Czytałam na olimpiadę z polskiego i później tak ze 3 razy. Boska jest.;D

    OdpowiedzUsuń
  16. O, mam ochotę na tę książkę. Na "Wiedźmina" też.

    OdpowiedzUsuń
  17. Piękna książka. Pamiętam ją <3

    OdpowiedzUsuń
  18. "Wiedźmin" to wyzwanie na lato. A książkę miała być jako lektura, ale się na to nie zapisuję więc jak polecasz to z chęcią sama przeczytam. A film nudny? To może lepiej nie oglądać?:P

    OdpowiedzUsuń

Książki bez opinii czytelników byłyby niczym...