środa, 27 czerwca 2012

084 - Chaes Newkey-Burden - Adele

Tytuł: "Adele. Dziewczyna, która rozkochała w sobie świat"
Autor: Chas Newkey-Burden
Wydawnictwo: Pascal
Ilość stron:221
Tłumaczenie: Piotr Metz, Arkadiusz Belczyk




Kto nie słyszał o Adele? Pewnie niektórzy z was mają już dość zachwytów nad jej osobą oraz tym, że na chwilę obecną jest praktycznie wszędzie. Co prawda, to prawda, ale oddajmy jej, że swoją sławę zdobyła nieziemskim piosenkom, które niestety za bardzo ograły rozgłośnie radiowe. Aby dowiedzieć się o przyczynach fenomenu artystki, jej korzeniach i poznać, jaką jest osobą sięgnąłem po jej biografię.


Autorka już w samym tytule sugeruje, że to historia o dziewczynie, której muzyka, jakoby wyprzedziła nasze czasy przepełnione elektronicznym beatem. Wydana przez Pascala książka to ciekawy przewodnik po jej życiu, choć bez skandali, smaczków i jej tajemnic. I takie powinny być biografie znanych osób - nie nachalne, ale lekko uchylające rąbka tajemnicy wokół jej prywatnego życia. "Adele. Dziewczyna, która rozkochała w sobie świat" skupia się głównie na jej publicznym image'u oraz korzeniach jej piosenek. Wiele stron poświęconych jest, dlaczego nagrała takie, a nie inne piosenki. Praktycznie przez całą pozycję przebiega wątek jej byłego chłopaka, który dostarczając jej wielu łez i rozpaczy, natchnął ją do napisania tak niezwykłych utworów.

Niestety Chas Newkey-Burden nie zachowała obiektywizmu. Adele w jej oczach jest nieskazitelna. Choć czasami podaje opinie krytyczne, to zaraz potem dodaje, że "mimo wszystko..." lub "... co nie jest prawdą."
Szkoda, bo w ten sposób wyszedł trochę przesłodzony życiorys osoby znanej i cenionej, choć nie bez skazy. Autorka mimo, że wgłębia się w jej życie, to nie przedstawia wszystkiego neutralnie, ale stara się trzymać jej stronę, non stop powtarzając o "olbrzymim talencie piosenkarki" oraz o "niewyobrażalnym fenomenie", jakbyśmy tego nie słyszeli.

Nie zgadzam się, iż ta pozycja może nużyć. Ktoś zainteresowany jej twórczością lub chociaż chcąc poznać ją od kulis, powinien być zadowolony. To wzorowa napisana biografia - dużą rolę stanowią tutaj wypowiedzi Adele wyciągnięte z różnych wywiadów, programów czy przemówień. Wyszło więc, że na każdy argument ma na potwierdzenia słowa samej Adele. Czasami wygląda to jakby autorka śledziła piosenkarkę, towarzysząc jej w najważniejszych momentach w jej muzycznym życiu. Co więcej Newkey-Burden postarała się pokazać czytelnikom, co czuła ta słynna Brytyjka. W ważnych chwilach, takich jak wręczenie Grammy czy pierwszy odbiór nagrody ukazany jest nie tylko w świetle faktów, ale także w sferze uczuciowej.

"Adele..." to zdecydowanie pozycja obowiązkowa dla fanów artystki. Pewnie większość z jej wielbicieli kojarzy pewne fakty z jej życia, to i tak radzę i polecam zapoznać się z tą pozycją. Nie powinniście się rozczarować, bo książka dostarcza to wszystko, co powinna dobrze napisana biografia - wiarygodność, wypowiedzi bohaterki, garstkę uczuć oraz opisową wersję większości istotnych momentów z jej życia. Kto chce poznać Adele z bliska już teraz ma taką możliwość. Teraz nie musicie już więcej czekać na jej koncert. Tym razem Adele może zawitać do waszych domów...


8/10


Za egzemplarz do recenzji bardzo dziękuję wydawnictwu Pascal ;)


Chciałem jeszcze ogłosić, iż na portalu duzeka.pl właśnie pojawił się konkurs, w którym do wygrania jest cała dotychczas wydana bestsellerowa seria "Jutro" autorstwa Johna Marsdena.
Polecam konkurs - nie jest trudny, a nagroda warta jest każdej spędzonej na wysyłaniu zgłoszenia sekundy. Trzymam za was mocno kciuki! ;)
A przy okazji wchodźcie na facebookowy profil portalu, na którym więcej o konkursie oraz mnóstwo innych atrakcji! ;)

czwartek, 14 czerwca 2012

081 - Susan Beth Pfeffer - Życie, które znaliśmy

Tytuł: "Życie, które znaliśmy"
Autor: Susan Beth Pfeffer
Wydawnictwo: Jaguar
Ilość stron: 340
Tłumaczenie: Ewa Spirydowicz


Co by było, gdyby pewnego dnia wielka asteroida uderzyła w Księżyc i przybliżyła go w kierunku Ziemi niczym wielka bila? Z takim problemem musi poradzić sobie Miranda i cała jej rodzina. I wydaje się, że jedynym tego skutkiem będą jeszcze bardziej romantyczne noce. Ano, to nie jest do końca prawda. Powstają wielkie fale tsunami, zaczynają wybuchać wulkany, dni stają się coraz zimniejsze… istna lawina katastrof, a to wszystko uderza w ludzi, którzy muszą zacząć przyzwyczajać się do życia bez komputera, radia, elektryczności, a nawet biorącej wody…

Książka Susan Beth Pfeffer to jedyna w swoim rodzaju opowieść o nieszczęściu i szczęściu w jednym. Mimo, że Miranda, jej matka i dwójka braci musi zacząć radzić sobie bez codziennych dogodności, to nie zostali bezpośrednio narażeni na tsunami czy lawę z aktywnego wulkanu. Autorka umieściła swoich bohaterów w przeciętnym miasteczku na środku kontynentu, mających przetrwać wśród skutków naturalnych katastrof, mając za jedynego przewodnika… księżyc. To nie jest opowieść w stylu Hollywood, gdzie bohaterowie uciekają samolotem z zapadającego się miasta, czy ratują się na statku, w kierunku którego zbliża się olbrzymia fala. Oni jednakże stawiają czoła problemom mniej spektakularnym, jak brak edukacji, choroba, niedostatek żywności.

To sprawia, że „Życie, które znaliśmy” to książka godna polecenia, wybijająca się ze schematu, zrywająca z szablonem. Cykl „Ocaleni” to z pewnością wielkie dzieło – część pierwsza może rozbudzać apetyty przed następnymi częściami. Dawno nie czytałem książki z tak wielkim zaangażowaniem. Dawno nie czytałem o sprawach tak bliskich, a jednocześnie tak ważnych. Brakowało mi lektury, która mną poruszy, wstrząśnie i dostarczy tyle emocji. Nie zawaham się stwierdzić, że to jedna z lepszych powieści roku. Mając tak mało do dyspozycji, co wydaje się z pozoru żmudne i nudne, autorka robi spektakl, historię wciągającą. Aż chce się współczuć bohaterom.

A jednocześnie nie można zapomnieć, że takie sytuacje miały już miejsce. Wielokrotnie naszą planetę nawiedzały katastrofy naturalne, a ludzie musieli zmagać się z brakiem jedzenia, prądu, odcięci od świata. Autorka przypomina, że ten problem wciąż jest obecny. Z jednej strony należy takim ludziom współczuć i w razie potrzeby pomagać, a z drugiej musimy cieszyć się z dogodności, które mamy.

„Życie, które znaliśmy” opowiedziane jest z perspektywy Mirandy, a raczej jej osobistego pamiętnika. Dzień po dniu opisuje swoje przeżycia, wrażenia i przemyślenia. Taka narracja jeszcze bardziej nadaje tej powieści realizmu, wiarygodności, do tego ułatwiając i uprzyjemniając czytanie.

Susan Beth Pffefer postarała się o powieść realną, a jednocześnie wstrząsającą i wzruszającą w swoim odbiorze. Zwłaszcza to drugie uczucie może towarzyszyć co bardziej wrażliwemu czytelnikowi. „Życie…” to doskonała historia na każdą porę dnia i roku. Lektura obowiązkowa niezależnie od wieku czy płci. W swej prostocie przemawia do czytelnika, nie zanudzając go, a wciąż dostarczając nowych wrażeń i przemyśleń.
Lepiej zacznijcie już zbierać zapasy do własnej spiżarni…


10/10

Za egzemplarz do recenzji dziękuję bardzo wydawnictwu Jaguar ;-)