niedziela, 15 lipca 2012

088 - Aneta Ponomarenko - Strażnik Skarbu


Tytuł: "Strażnik Skarbu"
Autor: Aneta Ponomarenko
Wydawnictwo: Szara Godzina
Ilość stron: 367


Gdy po raz pierwszy usłyszałem o książce, której akcja dzieje się w moich rodzimych stronach pomyślałem, że koniecznie muszę ją zdobyć i przeczytać. Tym bardziej ucieszyłem się, gdy do moich rąk trafił w końcu "Strażnik Skarbu" Anety Ponomarenko. Mimo początkowych obaw, co do jakości tej lektury, pochwyciłem ją i zacząłem czytać...

W roku 1888 Kalisz to zupełnie inne miasto. Telefony posiadają tylko najbardziej wpływowe osoby w mieście, bale charytatywne do rzadkość, a i tajemnicze morderstwa nie należą tu do codzienności. Te ostatnie jednak zaczęły się pojawiać, co zaniepokoiło agenta do specjalnych poruczeń Walerego Jezierskiego oraz żydowskiego doktora Jakuba Zaifa. Oboje niczym Sherlock Holmes i dr Watson wyruszą po malowniczym Kaliszu XIX-wieku tropem zbira powiązanego ze słynną lożą masońską. Czy uda im się ubiec go, zdobywająć cenny skarb?

"Strażnik Skarbu" to debiut Anety Ponomarenko, która zresztą pochodzi z Kalisza. Stąd nie dziwi wybór miejsca akcji na to 100-tysięczne miasto w Wielkopolsce. Autorka nie poszczędziła ciepłych słów pod jego adresem, dodając liczne, długie wywody na temat uroku i tajemnic miasta. Samo w sobie jest to naprawdę interesujące - można dowiedzieć się, że do Kalisza przyjechał car Rosji oraz cesarz Prus na zjazd oraz, że w Kaliszu działała dość wpływowa loża masońśka. Jednak jako przerywniki w kryminale nie sprawdzają się; potrafią jedynie zanużyć swoją obszernośćią. Kryminał, nawet w stylu retro, powinien posiadać wartką akcję, nagłe zwroty akcji i dostatecznie dobrą logikę, aby czytelnik mógł nie tylko odnaleźć się w gąszczu zdarzeń, ale także polubić historię jako całość. Niestety "Strażnik Skarbu" nie oferuje czytelnikowi najważniejszych cech gatunku. Tę pozycję czyta się wolno, żmudnie, a akcja ciągnie się momentami jak flaki z olejem. Miałem wrażenie, że czasami autorka zapominała, iż opisuje powieść kryminalną, do reszty zagłębiając się w dokumentalne przedstawienie spraw.

Jednak, gdy już wróciła pisarka nowożytnej powieści z wątkiem zabójstw, dostajemy porządną dawkę ciekawych, poruszających zdarzeń. Liczne morderstwa dodają okrucieństwa opisom, ale także przyspieszają akcję. Może i poszlak nie jest tu nad wyraz dużo, ale za to każda jest potrzebna i może pomóc czytelnikowi odkryć, kto tak naprawdę jest seryjnym mordercą.
Dlatego uważam, że "Strażnik Skarbu" to powieść nierówna - raz wciągająca podczas ścigania kryminalisty, raz nudna do bólu podczas licznych opisów ówczesnych wynalazków czy życia Kalisza.
Dobrego słowa nie mogę powiedzieć też o bohaterach, którzy byli sztuczni i bezbarwni. Trudno jest znaleźć mi chociaż dwie cechy opisujące poszczególne postaci. Nawet główni bohaterowie wydawali się sztywni, nie mający do zaoferowania nic ponad parę błyskotliwych zdań o technicznych nowinkach. Również wątek miłosny, parę razy wspomniany w książce nie należy do jej mocnych stron. Autorka mogłą go sobie darować, skupiając się na przyjaźni dwójki głównych bohaterów. Tymczasem ona postanowiła zakochać ich w pięknych, acz nic poza tym, kobietach, którym od razu wyznali miłość. Drogie panie - niestety nie ma co sie oszukiwać -  nic więcej tu nie znajdziecie.

"Strażnika Skarbu" spokojnie można podzielić na parę książek - dokumentalną o Kaliszu, miłosną w stylu retro i dobry kryminał. Mimo, że o mieście autorka pisze pięknie, barwnie i interesująco, a z miłością jej nie po drodze, to kryminał naprawdę zasługuje na uwagę szerszego grona czytelników. I muszę dodać, że miło czyta się lekturę o mieście, z którego się pochodzi, w którym się mieszka i żyje. Już wiem co czują mieszkańcy Warszawy i Krakowa, gdy akcje licznych książek są ulokowane w tych miastach...

6/10

Za egzemplarz recenzencki dziękuję bardzo wydawnictwu Szara Godzina ;)

12 komentarzy:

  1. Nie słyszałam o tej książce i w sumie chyba niewiele straciłam. Nie interesuje mnie historia Kaliszu, ani kryminał, ale bardzo lubię retro-romance, tym cholernie mnie zaciekawiłeś. Zastanowię się.;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiesz co? Historia Kalisza jest cudna ^^
      A z tym retro-romancem to nie przesadzaj. Napisałem - płytki, cienki i krótki!

      Usuń
    2. Ale takie są fajne, można się z nich śmiać, ty wiesz jak człowiekowi poprawiają humor takie bezsense?;p

      Usuń
  2. Czytałam "Strażnika Skarbu" i mam o niej miłe wspomnienia :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Pierwszy raz słyszę o tej książce, ale muszę przyznać, że ma ona w sobie to ,,coś'', co mnie bardzo intryguje, dlatego będę miała ją na uwadze.

    OdpowiedzUsuń
  4. Kiedyś czytałam książkę,której akcja toczyła się m.in. w budynku internatu w którym mieszkałam;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wielkopolska może i jeszcze, ale do Kalisza sentymentu nie mam. Gdyby taka historia powstałaby o Lesznie bez tych nudnych opisów, wtedy może byłaby to ciekawa propozycja na wakacje, a tak? Posłucham się zasady: "Cudze chwalicie, swego nie znacie" i nie przeczytam. Moim zdaniem pierwsze zdanie tej recenzji powinno wyglądać tak: Gdy po raz pierwszy usłyszałem o książce, której akcja dzieje się w moich rodzimych stronach, pomyślałem, że koniecznie muszę ją zdobyć i przeczytać. Przecinek powinien być, bo wtrącenie oddziela się z obu stron przecinkiem i obok siebie nie mogą stać dwa orzeczenia, które nie są oddzielone od siebie przecinkami.
    "Gdy mamy do czynienia z połączeniami wyrazowymi, takimi jak: i że, oraz że, lub że, albo że, ani że, nie stawiamy w ich sąsiedztwie żadnego przecinka." To cytat ze strony: http://www.prosteprzecinki.pl/przecinek-przed-ze, więc przecinek w zdaniu "Samo w sobie jest to naprawdę interesujące - można dowiedzieć się, że do Kalisza przyjechał car Rosji oraz cesarz Prus na zjazd oraz, że w Kaliszu działała dość wpływowa loża masońska" jest niepotrzebny.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jakoś tego nie czuję. Ale cieszę się, że i o Twoim mieście napisano książkę :) O Bieszczadach to tylko same przyrodnicze albo ze wstawkami typu: dziewicze łono natury, same lasy, łąki, pola i niedźwiedzie...

    Nieważne! :D Tymczasem zapraszam do siebie, gdyż wytypowałam Cię do odpowiedzi na mój arcytrudny zestaw pytań :) Spokojnie! Nie musisz tworzyć odrębnej notki, jeżeli nie masz ochoty na zaśmiecanie bloga czy coś.

    OdpowiedzUsuń
  7. Szczerze, to nie zauważyłam, żeby akcja tak wielu książek została osadzona w Warszawie. Chociaż może po prostu na takie nie trafiam ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam Kalisz bo to moja okolica, jednak do samej książki mnie nie ciągnie jakoś. Pewnie coś w tym jest, że miło się czyta książkę, której akcja umiejscowiona jest w dobrze znanym nam miejscu, jednak chyba o moim mieście bym czytać nie chciała ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. Fajnie, że Ci się podobała, ale chyba książka nie dla mnie. o.O ;DD

    OdpowiedzUsuń
  10. Z Kaliszem mam niewiele wspólnego, więc przypuszczam, że książka by mnie nie zaciekawiła. Całościowo do mnie nie przemawia, więc póki co pasuję, choć, z całą pewnością, będę miała ją na oku jeśli pojawi się w bibliotece:)

    OdpowiedzUsuń

Książki bez opinii czytelników byłyby niczym...