wtorek, 4 września 2012

095 - Robert McCammon - Magiczne Lata

Tytuł: "Magiczne Lata"
Autor: Robert McCammon
Wydawnictwo:  Papierowy Księżyc
Ilość stron:
Data premiery: 2012-06-06
Numer wydania: I
Okładka: miękka



W twórczości Amerykanów jest coś takiego za co można kochać lub nienawidzić. Z jednej strony uwielbiają rozpisywać się o zamierzchłych czasach, gdy niemal miód rzekami płynął, a z drugiej sami swoją historię grzebią przedziwnymi, nonsensownymi historiami. I to coś również jest obecne w "Magicznych Latach" Roberta McCammona, którą to ostatnio miałem okazję przeczytać...

Autor oczami młodego chłopca z prowincjonalnej Ameryki lat '60. opisuje tamtejsze życie. Zgłębia tajemnice dziecięcych przygód, marzeń, zmartwień i wyobrażeń. Narratorem całej historii jest Cory Mackerson, który czasem naiwnie patrzy na świat dorosłych w małym miasteczku Zephir. 
Jak przeczytałem we wprowadzeniu na początku miała być powieść kryminalna z dreszczykiem, ale autor wplótł w to jeszcze powieść o latach dojrzewania i urokami z tym związanymi. 

Jest to dość odważna decyzja, mając na uwadze fakt, że wątek tajemniczego zabójstwa nad miejscowym Jeziorem Saksońskim unosi się jak widmo nad całą powieścią. Nie odgrywa większej roli przez całą powieść, ale co rusz autor sypie wskazówkami, bądź wprowadza nas do jednego słusznego finału. Mimo, że tą częścią kryminalną McCammon zamydla oczy czytelnikom, nie sposób dodać, że większą partię "Magicznych Lat" stanowi opis codziennych zajęć młodego Cory'ego.
Zastanawiać może jednak fakt wplątania w to wszystko motywu magii. Prawdą jest, że te czary są jedynie na pozór, a za nimi kryje się prawda na pewne treści. Raz jest to tajemnicza Dama, która pokazuje jak dać wiarę ludziom, mimo zwyczajnych środków, jakimi dysponuje. Następnym razem jest to Stary Mojżesz, jako uosobienie wszelkich obaw mieszkańców Zephir pod postacią złowieszczej ryby.

"Magiczne Lata" to naprawdę długa historia. Motyw główny ciągnie się aż do ostatniej strony, ale autor wplata w to mnóstwo wątków pobocznych. Ja wiem, że ta książka nie ma prawa walczyć o czytelników z opowieściami fantasy, w których akcja nieźle przybiera na rozpędzie. Robert McCammon wyszedl jednak z założenia, że "Magiczne Lata" musi osiągnąć atmosferę taką jak miasteczka, które opisuje - czas płynie tu wolno, nikomu się nie śpieszy. Efekt ten osiągnął, ale w ten sposób zraził do siebie czytelników, którzy szukają w książkach zapierającej dech w piersiach akcji. Tutaj takowej nie znajdziecie.

Nie jest to powieść jak "Mikołajek", który od razu przyszedł mi na myśl przy okazji tej pozycji. W "Magicznych Latach" znaleźć można głębsze przemyślenia na temat dzieciństwa, jak i całego życia. Nie kipi humorem jak wyżej wymieniona książka, ale przenosi najważniejsze treści w sposób lekki i przyjemny. Robert McCammon może i nie stworzył coś, co można by porównywać do "To" Stephena Kinga, ale jestem przekonany, że ta powieść znajdzie swój krąg odbiorców. Przecież zawsze historie z lat młodości czyta się z wielkim uśmiechem na ustach. A na koniec przychodzi tylko pytanie czy zazdrościć mu przeżyć czy docenić swoje własne historie...